Posted by aurelia_es | Posted in Wydarzenia | Posted on 18-05-2012
Czekaliśmy na Amazona, z niecierpliwością, okazało się, że nie dopełniamy czegoś tam i Amazona nie będzie. Przynajmniej na razie.
Ale…
Mamy Publio. Szybki oddech kaczuchy w plecy konkurencyjnych wydawnictw papierowych. Niech się dzieje!
Publio należy do Agory. Zajmuje się wydawaniem i dystrybucją e-booków i audiobooków, jest to informacja na którą czekało sporo autorów, zwłaszcza tych z obszaru „self-publishing”, ale także wydawnictw.
Gadżetów, które zawalają teraz magazyny Amazona, czy Empiku w coraz większym stopniu wypierając produkt podstawowy, czyli książki, w Publio nie ma. Co za ulga. Jest to więc księgarnia. Po prostu księgarnia. Która w ramach oferty promocyjnej daje darmo trzy e-booki. Pomysłodawcy dostrzegli, że popularność literatury elektronicznej i audio stale rośnie i zapotrzebowaniu wyszli naprzeciw. Chwała im za to.
Czytacze e-booków mogą pobrać książki z Publio w trzech formatach (PDF, ePUB, mobi). Uczniowie mogą czytać lektury szkolne bez płacenia. (Mam na myśli klasykę, rzecz jasna). Książki są zabezpieczone przed kopiowaniem.
Podobno ma być także możliwość wypożyczania książek w Publio.
Jednym słowem rewolucja! Cyfrowa rewolucja, która na pewno wyjdzie nam – czytelnikom – na dobre.
Posted by aurelia_es | Posted in Wydarzenia | Posted on 10-05-2012
W tym miesiącu, w almanachu „Horyzonty” (wyd. Ośrodek Kultury „Arsus”), ukazało się moje opowiadanie pt. „Dziewczyna z czwartego piętra”.
Almanach został opatrzony wstępem przez znanego literata i krytyka literackiego, pana Andrzeja Zaniewskiego i z tego wstępu chciałabym zamieścić cytat, jako że bardzo, bardzo jest prawdziwy.
„Literatura wymaga żmudnej, codziennej pracy, godzin długich, a często i daremnych, spędzonych nad fragmentem tekstu, zdaniem, frazą… A końcowy efekt, nie zawsze zwieńczony zostaje sukcesem. Często wręcz przeciwnie… Autora dosięga jadowity szept rywala-przyjaciela-kolegi, lub niespodziewane uderzenie Zoila naszych czasów – krytyka-specjalisty od wewnętrznych recenzji… Wybierając zatem ów los – profesję pisarza, godzimy się równocześnie na wszystko co ze sobą niesie, na blaski i cienie, laurowe wieńce i gorzkie porażki, zwycięstwa i rozczarowania. Mnie osobiście najtragiczniejsze wydają się jednak rozliczenia z samym sobą, grzechy zaniechania i rezygnacji, smutna świadomość straconego czasu. A wiem z własnego doświadczenia, że nikt nie uniknie błędów, klęsk i upadków, nie zawsze od nas zależnych.”
Posted by aurelia_es | Posted in Miniatury literackie | Posted on 14-04-2012
Otworzyłam zapomniane drzwi, skrzypnęły zdziwione, bo może to jeszcze nie czas, jeszcze nie pora na ukradkowe podglądanie? Jednak się uchyliły szparą przez którą wsączyło się światło wspomnień. Zniekształcone? W innym czasie, w innym myśleniu, w innym smutku do utopienia w paru kieliszkach wódki. Tak to było.
Mój rodzinny dom ubrany w stare cegły, jak patchwork w kwadraty i koła.
Read the rest of this entry »
Posted by aurelia_es | Posted in Recenzje | Posted on 21-03-2012
Krzysztofa Kotowskiego.
Przeczytałam, zainteresowałam się, oceniłam. Ogólnie jest OK.
Zwłaszcza pomysł. Niezwykły, przerażający, a jednocześnie bliski każdemu z nas. Codziennie bowiem zmagamy się z pytaniami typu: skąd?, dlaczego? w jaki sposób? dlaczego ja?
Tylko odpowiedzi są różne, okazuje się, że można sięgnąć i do transcendencji, i do magii istnienia, i do jakiegoś filozoficznego potwierdzenia własnych sądów. A może to wszystko tylko tak się wydaje?
Książka wciąga, rozwiązania są niebagatelne, wyobraźnia autora zdaje się nie mieć granic.
Tylko ten styl…
Który nie bardzo mi się podobał, właściwie wcale mi się nie podobał, bo zabrakło w nim pewnej finezji. W końcu temat z tak wysokiej półki mógłby być okraszony czymś bardziej wyrafinowanym.
Może się czepiam?
Po prostu taka czepialska jestem.
No, ale styl to nie wszystko, skoro temat płynie wartko do przodu.
Posted by aurelia_es | Posted in Wydarzenia | Posted on 09-03-2012
Dnia 15.03.2012 w Centrum Sztuki Żyrardowie (ul. K. Dittricha 18) o godzinie 19.00 rozpocznie się spotkanie literackie z Aurelią Es, na które wszystkich chętnych serdecznie zaprasza pan Jerzy Paruszewski, organizator wieczoru.
W trakcie spotkania będą czytane opowiadania i fragmenty książki Aurelii Es, będą śpiewane jej piosenki (do muzyki Rosława), odbędzie się też konkurs Jednego Wiersza.
Na temat „Kochanka malutkiego”, który będzie promowany na spotkaniu pan Paruszewski napisał:
„Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele,
Serdecznie zapraszam do Klubu „Performer” w Żyrardowie, ul. K. Dittricha 18 („na Bielniku”) – we czwartek, 15 marca, o godz. 19.00 – na ósmy Poetycki Wieczór Performera: spotkanie z warszawską pisarką, Aurelią Es, która jak mało kto potrafi wciągnąć publiczność do wspólnej zabawy poetycko-muzycznej. Poezja, proza, piosenka, melodeklamacja - to wszystko, także w interakcji, zaproponuje nam autorka. Przygotowała dla nas wino i śpiew oraz „Kochanka malutkiego” - powieść komediowo-obyczajową, gdzie końcowy efekt komiczny uwypukla się zwłaszcza na tle wstępu, a czasem i dalszego rozwinięcia, pozornie utrzymanych w nastroju graniczącym z grozą. Znajdziemy tu postaci, zachowujące się w sposób, do którego (całkiem niepotrzebnie) czasem sami już przywykliśmy, chociaż prawdę mówiąc jest on absurdalny i dalece niewłaściwy – często wręcz pozbawiony normalnych ludzkich uczuć. Przerażające i śmieszne – warto posłuchać, przemyśleć… ”
Do zobaczenia
Jerzy Paruszewski
(ŻWL – WL CK w Żyrardowie, ZG OKP, MAPP-APIA, SLAAV)
Posted by aurelia_es | Posted in Recenzje | Posted on 03-03-2012
Zbiór opowiadań autorstwa pana Jacka Głuskiego zasługuje na uwagę z kilku powodów.
Po pierwsze, opowiadania są napisane z werwą i angażują uwagę czytelnika. Po drugie, opisują te fragmenty rzeczywistości, które warte są opisania i wydobywają z nich to wszystko co się ciekawie błyszczy, a jak już się błyszczy, to wiadomo, że warto sięgnąć i zobaczyć.
Przejrzeć się ostatecznie też, jeżeli się uda.
Po trzecie, jak ktoś słusznie zauważył „najbardziej dziwne historie pisze samo życie”.
No tak. Bo jaką pisarską wyobraźnią trzeba by dysponować, żeby wymyślić Romea rodem znad Wisły w dalekim Sajgonie? Albo nieudany zamach na Mozarta? Albo niecne sprawki mordercy naiwnych wdów? I wiele innych?
Pan Jacek Głuski historii tych nie wymyślił, ale jakże smakowicie je podał na paterze dobrej literatury. Chwała mu za to.
Opowiadania czyta się jednym tchem. Trochę długim, bo w końcu jest tam ponad sto sześćdziesiąt stron do oddychania, ale po skończeniu chciałoby się powiedzieć: a co dalej?
Pełna podziwu dla kunsztu autora chylę głowę przed jego detektywistyczną skłonnością do szukania, znajdowania, opisania pikantnych szczegółów. Skąd je bierze?
Ale nie powinnam się dziwić. Wszak, jak to autor ujął w jednym z opowiadań: „Polak potrafi”. Polak potrafi. Nie inaczej.
Posted by aurelia_es | Posted in Wydarzenia | Posted on 27-01-2012
Dnia 3. lutego (piątek) o godzinie 18.00 w Centrum Kultury Arsus, ul. Traktorzystów 14 (Warszawa) odbędzie się „Niezwykły wieczór z Aurelią Es” na który autorka serdecznie wszystkich zaprasza.
Posted by aurelia_es | Posted in Recenzje | Posted on 19-01-2012
Oczywiście, mam na myśli „Pióropusz” Mariana Pilota. O którym czytałam to i owo, że trudna, że nastawiona na językowy szok, swoisty styl, spod którego z trudnością wyłania się jakaś treść.
Otóż, rzeczywiście treść się wyłania, uważam, że wcale nie z trudnością, zaskakująca, pełna bólu, prawdy i bez patosu. Chociaż opisywany fragment życia jest tylko okruchem, niewiele znaczącym w dziejach, jednak żeby mieć spojrzenie na całość, może należałoby przyjrzeć się uważniej temu właśnie okruchowi? Całość tworzą przecież mniejsze lub większe fragmenty, cienie, szepty, jak to było… i twarde wspomnienia.
Język stworzony przez pisarza (świadomie używam tu słowa „stworzony” i „pisarz”, a nie np. „używany” i „autor”, jakoś gatunkowo plasuje mi się to trochę wyżej), a więc język powieści jest oryginalny, własny, wyciągnięty z pamięci przeżyć i doświadczeń. Jednym słowem jest to język niepowtarzalny, pełen regionalizmów, przeobrażeń, ciężki, lekki i do smaku.
Treść…
Kiedy przeczytałam „Pióropusz” pomyślałam sobie, że wszyscy ci, którzy w kolorach czarno – białych wypowiadają się na temat rodzimej przeszłości sięgającej czasów naszych dziadów, czy pradziadów, powinni swoją wiedzę uzupełnić o tę właśnie książkę. Żeby zrozumieć grozę totalitaryzmu, świadomość i nieświadomość zwykłego człowieka, uśmiechnąć się nad absurdami dnia codziennego. Choć pewnie niejednemu nie było wtedy do śmiechu.
Mądrości trzeba się, po prostu, pokłonić. Nisko.
Posted by aurelia_es | Posted in Bajki tylko dla dorosłych | Posted on 04-12-2011
O tym jak to było 60 lat temu
Dnia kolejnego… wyciągnął Bóg wiekuiste ciało na hamaku i westchnął głęboko. Nareszcie będzie można trochę po dziele stworzenia odpocząć, ze świętym Piotrem w chińczyka pograć… Sama frajda, święty Piotr zawsze przegrywa.
Ale nie dane było Stwórcy odprężyć się i o troskach ziemskich i pozaziemskich zapomnieć, zaraz bowiem Anioł Rachmistrz przyleciał, pióra pokornie otrząsnął, pokłonił się i powiedział:
- Szefie wszechmogący, niedopatrzenia się dopatrzyłem. 52 stopnie 10 minut 4 sekundy szerokości geograficznej północnej, 20 stopni i 53 minuty 22 sekundy długości geograficznej wschodniej.
- I co?
- Szkoły tam nie ma. A tymczasem współczynnik dzietności rośnie, do najbliższej szkoły daleko. Gimbusów jeszcze nie wymyślili i z buta muszą kilometrami dreptać.
Read the rest of this entry »
Posted by aurelia_es | Posted in Wydarzenia | Posted on 06-11-2011
Po dniu autorskiego spotkania. Czyli po wieczorze autorskim, po prostu.
Który przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Atmosfera, zainteresowanie, skupienie i życzliwość obcej przecież publiczności, teraz już nie obcej, ale sympatycznej i znanej. Ciepłej, wnikliwej, swojej, aż można zacząć wierzyć w ludzi.
- A umie pani gotować rosół?
- Nie umiem.
- Więc skąd pani wiedziała jak to opisać?
No właśnie. Skąd wiedziałam?
- A ta atmosfera strachu? Jak się pani przygotowała, żeby ją zbudować?
Zadziwiona słucham. Jaka atmosfera strachu? Przecież miało być tylko lekko, frywolnie i do śmiechu.
- Przeczyta nam pani jeszcze?
Nie przeczytam. Nie mogę.
- A zanalizujmy tamten moment…
Jaki moment wydał się tak istotny?
Mam dowód. Czarno na białym. Moja książka nie należy już do mnie. Każdy ma prawo zinterpretować ją po swojemu.
I co autor miał na myśli… ?
No… Co autor miał na myśli?
Co zrobić jeśli autor nie wie?
Uśmiechamy się do siebie, trochę śpiewamy, jestem przecież przygotowana. Na stole palą się świeczki, wcinamy smaczne ciasteczka, popijamy wino. W ręku trzymam wizytówki od kolejnych gości. Proszę, proszę. Tymczasem moje już się skończyły, co za niedopatrzenie.
- Spotkamy się jeszcze?
Pytania, plany, odpowiedzi.
Spotkamy się. Pewnie, że się spotkamy.
Mówimy „do widzenia”.